Czy rodzina 37-latki zataiła prawdę? Kobieta zmarła

37-letnia mieszkanka powiatu kaliskiego, która zmarła z powodu zakażenia koronawirsuem, zataiła przed lekarzami i personelem medycznym, że może być nosicielem SARS-CoV-2. Kobieta mogła zarazić się od swojego krewnego, który był we Włoszech.


37-letnia mieszkanka podkaliskiej gminy Mycielin trafiła do szpitala w Wolicy pod Kaliszem 15 marca wieczorem. Została tutaj skierowana przez lekarza “wieczorynki” z podejrzeniem bakteryjnego śródmiąższowego zapalenia płuc. Wcześniej leczyła się u lekarza rodzinnego…

Kobieta oraz jej rodzina mieli zataić fakt kontaktu z osobą, która mogła być potencjalnym nosicielem koronawirusa. Powodem miała być obawa, że nie zostanie udzielona jej pomoc medyczna.

– My, pracownicy ochrony zdrowia jesteśmy świadomi naszej roli, odpowiedzialności i nigdy nikomu takiej pomocy nie odmówimy – zapewnia Sławomir Wysocki, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy.

Jak się okazało, zmarła dwa tygodnie wcześniej miała kontakt z kuzynem, który jest kierowcą tira i jeździł do Włoch. To najprawdopodobniej on jest źródłem zakażenia koronawirusem.


– Nieszczęśliwy splot okoliczności, zatajenie tego faktu, jak i wstępne badania sugerujące podłoże bakteryjne spowodowało, że pacjentka nie została od razu skierowana do ośrodka z podejrzeniem koronawirusa. Zwłaszcza, że we wstępnym okresie jej stan zdrowia uległ poprawie – dodaje dyrektor Szpitala w Wolicy.

Z raportów lekarskich wynika, że jej stan zdrowia poprawił się w ciągu pierwszej doby pobytu w szpitalu. We wtorek nasiliła się duszność, a szpital pogłębił diagnostykę. Wówczas zaczęto podejrzewać zakażenie koronawirusem.

– W czwartek, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa i higieny, pacjentka została przetransportowana do ośrodka specjalistycznego w Poznaniu – dodaje Sławomir Wysocki.

Sanepid zdecydował, że szpital w Wolicy zostanie zamknięty, a przebywający tam pacjenci i personel medyczny zostaną poddani kwarantannie. To w sumie 68 osób. Jest to 54 pacjentów, 8 pielęgniarek, 3 lekarzy i 3 pracowników gospodarczych. Szpital odwołał przyjęcia planowe, a pacjenci kierowani są do innych placówek.

– Sam szpital został wyłączony i nie może pełnić roli, do której został powołany. Najważniejsze było ustalenie całego łańcucha kontaktów.Odpowiednie służby są powiadomione. Wszyscy mamy jednak obawy, a sytuacja jest poważna. Zorganizowana została pomoc psychologiczna – zapewnia dyrektor Wysocki.

Osoby objęte kwarantanną mają zostać przebadane na obecność koronawirusa. Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody, które pozyskuje sprzęt z Agencji Rezerw Materiałowych zdecydowało przekazać do szpitala w Wolicy okulary ochronne, kombinezony, maski i ochraniacze wraz z płynami do dezynfekcji. Sprzęt zostanie dostarczony przez żołnierzy 12 Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej.

– W związku z zaistniałą sytuację, chciałbym skierować apel do wszystkich Polaków. Fakt zatajenia przez rodzinę kontaktów z osobami z zagranicy, mimo wielokrotnie zbieranych wywiadów zarówno lekarskich, jak i pielęgniarskich, w połączeniu ze wstępnymi badaniami, które sugerowały podłoże bakteryjne, doprowadziły do sytuacji, w której zostało narażone życie i zdrowie pracowników i pacjentów naszego szpitala. Zatajenie tego faktu spowodowało, że szpital został wyłączony z roki, do której został powołany. Apeluję więc, niech hasło “rodaku nie kłam medyka”, będzie hasłem przewodnim – tłumaczy Sławomir Wysocki.

Źródło: materiały prasowe