Choć piłkarzem Widzewa był przez 12 lat (z drobnymi przerwami), to zagrał jego barwach zaledwie 25 razy w ekstraklasie. Nie ma się jednak co dziwić, gdyż konkurencja była spora: Andrzej Woźniak, Maciej Szczęsny etc. Niemniej jednak Marcin Ludwikowski jest częścią „Wielkiego Widzewa” lat 90, jednym z ostatnich, którzy nadal grają w piłkę! Dziś obchodzi 43 urodziny!


Ludwikowski urodził się w Ostrowie Wielkopolskim, jest wychowankiem Pogoni Nowe Skalmierzyce. Do Widzewa trafił wiosną 1994 roku. Na debiut w ekstraklasie musiał jednak długo i cierpliwie czekać. Wszedł do bramki dopiero w mistrzowskim sezonie 1996/1997, i to w ostatnim meczu, w którym łodzianie robili 5:1 Raków Częstochowa. Jesień następnego sezonu spędził na wypożyczeniu w Warcie Poznań.

Do Łodzi wrócił po pół roku i znów zaliczył tylko jeden występ, ale za to jaki! To właśnie ten mecz sprawił, że Marcin Ludwikowski zapadł w pamięć kibicom. W 30 kolejce ekstraklasy Widzew podejmował Legię. Nasz bohater zastąpił wyrzuconego z boiska Arkadiusza Onyszko, obronił rzut karny wykonywany przez Dariusz Czykiera, a łodzianie wygrali 1:0!

Przez następne dwa lata tylko raz wszedł do bramki. Dopiero w sezonie 2000/2001 na dłużej wskoczył między słupki, konkretnie na 8 meczów. W rundzie wiosennej wypożyczony był do niemieckiego TSV Havelse 1912. Po powrocie przeplatał występy w pierwszej drużynie z meczami w rezerwach. Ostatecznie jego licznik gier w Widzewie zatrzymał się na 25 meczach, do których dorzucił mistrzowski tytuł.

W następnych latach reprezentował barwy: Górnika Łęczyca, Turu Turek, Mieszka Gniezno i Pelikana Łowicz.


Redakcja Info Skalmierzyce składa Marcinowi Ludwikowskiemu życzenia wszelkiej pomyślności, wiele zdrowia oraz radosnych Świąt Bożego Narodzenia!